Blog - Bądź tutaj. Teraz. To cała sztuka.

Zatrzymaj się na chwilę, zanim zaczniesz czytać. Weź głęboki oddech. A teraz – poczuj, jak właśnie jesteś. To ten moment. Ten jedyny.
Nie potrzebujemy skomplikowanych filozofii, by odnaleźć spokój i siłę. Czasem wystarczy prosta prawda, która drzemie w nas od zawsze, a którą tak pięknie uchwycił przed wiekami Marek Aureliusz: „Kiedy leżysz – leż. Kiedy stoisz – stój. Kiedy idziesz – idź”. Brzmi jak oczywistość? A jednak to jedna z najpotężniejszych, najbardziej wyzwalających zasad, jakie możemy sobie dziś przypomnieć.
Wyobraź sobie, że twoje życie to nie wyścig do mety, której nie widać. To seria chwil, z których każda ma swoją własną, niepowtarzalną wartość. Leżenie to nie lenistwo – to czas na regenerację, na marzenia, na bycie z bliskim, na słuchanie deszczu za oknem. To zgoda na to, by po prostu być, bez konieczności działania. To pozwolenie ciału i duszy na naładowanie baterii. W świecie, który nieustannie namawia nas do większej produktywności, leżenie z pełną uważnością staje się aktem odwagi i mądrości.
A stanie? To nie bezruch. To fundament. To postawa gotowości, świadomość własnej obecności. Kiedy stoisz – naprawdę stoisz. Czujesz pod stopami ziemię, prostujesz plecy, podnosisz głowę. Jesteś jak drzewo – zakorzeniony i jednocześnie wyrastający ku światłu. W tej pozornej statyce kryje się ogromna siła. To moment, w którym zbierasz energię, w którym decydujesz, w którą stronę chcesz iść. To postawa godności.
I wreszcie chodzenie. Kiedy idziesz – po prostu idź. Nie biegaj w myślach do pracy, którą dopiero masz wykonać. Nie wracaj do rozmowy sprzed tygodnia. Idź. Czuj rytm kroków, obserwuj świat dookoła, poczuj wiatr na twarzy. Każdy krok to małe, namacalne dążenie do przodu. Każda droga, nawet ta do sklepu, może stać się pielgrzymką, jeśli tylko na to pozwolisz. Chodzenie z uważnością to najprostsza medytacja, dostępna zawsze i wszędzie.
W tym pozornie prostym zdaniu kryje się recepta na życie wolne od lęku przed przyszłością i zamartwiania się przeszłością. To zaproszenie, by w pełni zamieszkać w teraźniejszości. Nie rozpraszać siebie na milion kawałków, ale skupić całą swoją istotę na tym, co robimy właśnie teraz. W ten sposób nawet najzwyklejsze czynności – parzenie herbaty, mycie naczyń, pisanie e-maila – nabierają blasku i stają się źródłem spokoju.
Nasz świat pędzi, migocze, bombarduje nas bodźcami i domaga się wielozadaniowości. A my w tej gonitwie gubimy najcenniejsze: kontakt z samym sobą, z innymi ludźmi, z pięknem mijanej chwili. Dlatego ta starożytna zasada jest dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek. To nie wezwanie do bierności, ale do aktywnej, radosnej obecności.
Spróbuj. Choć przez jeden dzień. Kiedy jesz – smakuj. Kiedy słuchasz – słysz. Kiedy odpoczywasz – naprawdę odpoczywaj. Zobaczysz, jak twój wewnętrzny hałas ucichnie. Jak pojawi się przestrzeń na wdzięczność. Jak zwykły dzień zacznie mienić się kolorami, których wcześniej nie dostrzegałeś.
Bo życie nie dzieje się gdzieś tam, w wielkich planach i dalekich celach. Życie dzieje się właśnie teraz. W tym oddechu. W tym geście. W tym kroku.
Kiedy leżysz – śnij. Kiedy stoisz – wyrastaj. Kiedy idziesz – odkrywaj.
Po prostu bądź. Całym sobą. I obserwuj, jak wszystko się zmienia.
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: