Blog - Ciekawość: paliwo, którego wciąż nie doceniamy

Czasem mam wrażenie, że ciekawość została niesłusznie zdegradowana. W szkole traktowano ją jak rozkojarzenie, w pracy jak niepotrzebną fanaberię, w dorosłości — jak cechę, na którą już „nie ma czasu”. Tymczasem to właśnie ona jest najczystszą formą energii, jaką dysponujemy. Ciekawość jest początkiem wszystkiego, co w życiu ma sens. I, co najważniejsze, to ona rodzi naszą sprawczość.
Zauważmy, jak to działa. Zanim coś zrobimy, zanim podejmiemy decyzję, zanim odważymy się wyjść poza schemat — najpierw musi pojawić się pytanie. Pierwotne, dziecięce, błyskawiczne: a co jeśli? Właśnie w tym pytaniu kryje się cały mechanizm zmiany. Świat nie poruszają ci, którzy wszystko wiedzą. Świat posuwają naprzód ci, którzy chcą wiedzieć.
Gdy byliśmy dziećmi, ciekawość była naturalna jak oddychanie. Dotykaliśmy, pytaliśmy, sprawdzaliśmy, próbowaliśmy. Każdy dzień był eksperymentem. I dopiero z czasem nauczyliśmy się tłumić ten instynkt, bo „tak nie wypada”, „nie przesadzaj”, „nie kombinuj”. A przecież to właśnie kombinowanie, sprawdzanie, szukanie i pytanie wykuwa w nas największą kompetencję, jaką można mieć: sprawczość.
Sprawczość nie bierze się z pewności. Sprawczość rodzi się z ciekawości.
Z odważnego założenia, że być może istnieje inny sposób. Lepszy. Własny.
Człowiek ciekawy nie stoi w miejscu. Nie dlatego, że musi; dlatego, że nie potrafi inaczej. Ciekawość popycha go do przodu jak niewidzialna fala — każe zaglądać za róg, kwestionować rutynę, zadawać jeszcze jedno pytanie, którego inni już nie mają siły, odwagi albo chęci zadać. A tam, gdzie zaczynają się pytania, zaczyna się również odpowiedzialność. Bo gdy już coś wiemy, nie da się udawać, że nie widzimy. Trzeba działać.
To właśnie dlatego ludzie ciekawi częściej robią coś ze swoim życiem. Nie dlatego, że są bardziej utalentowani czy lepiej przygotowani, ale dlatego, że częściej sprawdzają. Obserwują. Eksperymentują. Popełniają błędy — i dzięki temu uczą się szybciej. Oni nie czekają, aż okoliczności dojrzeją, bo wiedzą, że to ich własne pytania i próby tworzą okoliczności.
Można powiedzieć, że ciekawość to swego rodzaju wewnętrzny motor. Ale bardziej trafne byłoby porównanie jej do kompasu. Ona nie zawsze daje odpowiedzi, ale zawsze wskazuje kierunek: tam, gdzie czujesz lekkie mrowienie, tam, gdzie coś cię intryguje, tam, gdzie jednocześnie czujesz strach i fascynację. To miejsce, w którym najczęściej rodzi się sprawczość — ta prawdziwa, nie ta z kart motywacyjnych kalendarzy.
W dodatku ciekawość ma jeszcze jedną niezwykłą cechę: jest niewyczerpywalna. Im częściej jej używamy, tym więcej jej mamy. Człowiek ciekawy nie wypala się tak łatwo, bo jego paliwem nie jest aprobata innych, lecz stałe poczucie odkrywania. A czy jest coś bardziej ożywczego niż świadomość, że każdego dnia można dowiedzieć się czegoś, co zmieni sposób patrzenia na świat?
Może właśnie to jest najważniejsze: że ciekawość nie jest dziecinną potrzebą rozrywki, lecz dorosłą decyzją, by nie stwardnieć od rutyny. Bo życie bez pytań staje się jak pomieszczenie bez okien — wszystko niby działa, ale czegoś brakuje. Świeżego powietrza. Przestrzeni. Perspektywy.
Dlatego warto znów nauczyć się pytać. Nie po to, żeby zaspokoić kaprys, ale po to, żeby odzyskać siebie.
Bo gdy człowiek zaczyna być znów ciekawy — zaczyna żyć. A kiedy zaczyna żyć naprawdę — wtedy dopiero odkrywa, jak wiele może.
I to właśnie ciekawość sprawia, że zaczynamy działać.
Bo wszystko, co wielkie, zaczyna się od prostego: „A ciekawe… co by było, gdybym spróbował?”
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: