Blog - Kiedy budzi się to, co uśpione — o potencjale, który czeka na nasze „tak”

Niektórzy twierdzą, że człowiek rodzi się kompletny — że wszystko, czego potrzebuje, ma w sobie od początku. Inni mówią, że potencjał to mit, wygodny slogan epoki coachingowych haseł i motywacyjnych nagrań. Jedni i drudzy mają trochę racji, choć żadne z nich nie dotyka sedna. Prawda jest bowiem bardziej intymna i trudniejsza do udźwignięcia: w każdym z nas istnieje uśpiona siła — ale to od nas zależy, czy jej pozwolimy oddychać.
W codziennym biegu rzadko o tym myślimy. Wstajemy, robimy to, co trzeba, gasimy pożary, odhaczamy obowiązki. Z czasem nasze własne pragnienia stają się jak odległe echo — niby jeszcze je słyszymy, ale już nie jesteśmy pewni, czy to naprawdę nasz głos, czy może tylko wspomnienie po dawnym marzeniu. Tak rodzi się stagnacja: po cichu, bez dramatów, z pełnym społecznym przyzwoleniem.
Zanim jednak zaczniemy oskarżać świat o tę senność, warto spojrzeć prawdzie w oczy. Nikt nie uśpił naszego potencjału tak skutecznie, jak my sami — dziesiątkami małych rezygnacji, setkami wymówek, tysiącami niepodjętych prób.
Media karmią nas historiami „wybitnych jednostek”, jakby talent był kaprysem losu, a sukces — prezentem dostępnym tylko dla wybranych. Tymczasem różnica między tymi, którzy „coś osiągnęli”, a tymi, którzy „mogliby”, najczęściej sprowadza się do jednej decyzji: przestali czekać na idealny moment. Zrozumieli, że potencjał nie jest nagrodą, lecz zadaniem. Nie jest darem, tylko zobowiązaniem.
Ale żeby go obudzić, trzeba najpierw sobie coś wyjaśnić.
Potencjał nie lubi tłumu. Nie krzyczy, nie szturcha, nie domaga się uwagi. Jego początkiem jest... cisza. Ten krótki moment, w którym człowiek zostaje sam ze swoimi myślami i odkrywa coś niepokojącego: że w środku aż kipi od niewypowiedzianych pragnień. Od niewykorzystanych szans. Od słów, które nigdy nie wybrzmiały, i działań, które nigdy nie wyszły poza plan. I właśnie wtedy pojawia się pytanie, którego unikamy jak ognia:
Co by się stało, gdybym naprawdę spróbował?
To pytanie potrafi przestraszyć bardziej niż perspektywa porażki. Bo odpowiedź często wymaga zmiany — a zmiana kosztuje. Trzeba wziąć odpowiedzialność. Przestać zrzucać winę. Zacząć. A zaczynanie jest niewygodne, czasem bolesne, niemal zawsze nieporęczne. Właśnie dlatego odkładamy je na jutro, na przyszły tydzień, na „gdy już będę gotowy”. Tyle że gotowość nigdy nie przychodzi sama. Trzeba ją wypracować.
I tu zaczyna się najważniejszy moment przebudzenia.
To nie jest eksplozja, nie jest iluminacja godna filmowych scen. Najczęściej jest to coś znacznie cichszego: drobna decyzja. Mikrogest odwagi. Jedno „spróbuję”, wypowiedziane nawet drżącym głosem. Bo potencjał budzi się od konsekwencji, nie od fajerwerków. Od działania, nie od marzeń. Od powrotów — nie od spektakularnych startów.
Świat będzie mówił różne rzeczy: że nie teraz, że za późno, że nie warto. Ale świat potrafi się mylić, zwłaszcza w ocenie naszych możliwości. To, co inni w nas widzą, to zwykle tylko połowa prawdy. Druga połowa — ta najważniejsza — wciąż śpi. I czeka.
Na nasze „tak”.
Na to, że pozwolimy sobie pójść w kierunku, który od dawna nas wzywa. Na to, że zamiast udawać, iż niczego więcej nie chcemy, przyznamy w końcu: pragnę więcej, mogę więcej, zrobię więcej. Nie dla aplauzu. Nie dla nagród. Po prostu dlatego, że niewykorzystany potencjał boli bardziej niż nieudana próba.
Może więc warto wreszcie pozwolić sobie wstać? Odkurzyć dawne ambicje, wypolerować to, co stłumił strach, i zobaczyć, jak daleko można zajść, gdy zamiast uśmiechać się do pozornych granic, zaczyna się je przesuwać?
Bo jeśli istnieje w życiu coś naprawdę ekscytującego, to właśnie ten moment — kiedy człowiek zaczyna w końcu siebie używać w pełni.
A wtedy już nic nie jest takie, jak było.
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: