Blog - Między jednym oddechem a drugim – o świetle, które jest bliżej, niż myślisz

Bez nazwy (Post na Facebooka)

Są w życiu chwile, w których wydaje się, że szczęście jest czymś odległym. Jakby stało po drugiej stronie warunków: gdy coś się wreszcie ułoży, gdy zniknie napięcie, gdy pojawi się pewność, stabilność, odpowiedź. Uczymy się myśleć o szczęściu jak o celu podróży, a nie jak o przestrzeni, w której już stoimy.

A przecież każdy z nas zna momenty, które temu przeczą. Krótkie, niepozorne. Chwilę ciszy po długim dniu. Uczucie ciepła w dłoniach. Spokojny wdech, który przychodzi sam. One nie pojawiają się dlatego, że wszystko jest idealne. Pojawiają się dlatego, że na moment przestajemy walczyć z rzeczywistością.

W każdej chwili istnieje taka możliwość. Nie jako obietnica przyszłości, ale jako fakt teraźniejszości. Jest w niej miejsce na ulgę, na miękkość, na poczucie, że nie trzeba już niczego udowadniać. To przestrzeń, w której życie nie domaga się korekty.

Często mylimy szczęście z ekscytacją albo sukcesem. Z czymś intensywnym, widocznym, potwierdzonym z zewnątrz. Tymczasem głębokie szczęście jest subtelne. Jest zgodą na bycie takim, jakim się jest w danym momencie. Jest chwilą, w której przestajemy siebie poprawiać i zaczynamy siebie słuchać.

W tej ciszy pojawia się ważna prawda: szczęście nie jest nagrodą za dobre zachowanie ani efektem perfekcyjnego życia. Nie trzeba na nie zapracować w sposób, w jaki pracuje się na awans czy uznanie. Ono nie jest kontraktem. Jest naturalnym stanem, który odsłania się, gdy ustaje wewnętrzny opór.

Można mieć w sobie smutek i jednocześnie doświadczać spokoju. Można czuć zmęczenie, a mimo to wiedzieć, że jest się bezpiecznym. Emocje przychodzą i odchodzą, ale pod nimi istnieje coś bardziej trwałego. Delikatna, stabilna obecność, która nie ocenia i nie porównuje. To ona jest źródłem poczucia szczęścia, które nie zależy od okoliczności.

Kiedy pozwalamy sobie to zobaczyć, zmienia się perspektywa. Przestajemy odkładać życie na później. Przestajemy mówić sobie: „jeszcze nie teraz”. Zaczynamy zauważać, że nawet w niedoskonałym dniu jest miejsce na oddech, na wdzięczność, na chwilę bycia po swojej stronie.

Myśl, że zasługuję na uczucie szczęścia, bywa rewolucyjna. Dla wielu osób brzmi wręcz niebezpiecznie, jakby oznaczała egoizm albo naiwność. A przecież chodzi o coś znacznie prostszego i dojrzalszego: o uznanie własnej wartości bez warunków wstępnych. O przyjęcie faktu, że samo istnienie jest wystarczającym powodem, by doświadczać dobra.

Szczęście nie musi być wielkie, by było prawdziwe. Czasem objawia się jako rozluźnienie w ramionach. Czasem jako moment, w którym przestajemy się spieszyć we własnym wnętrzu. Czasem jako cicha myśl: „teraz jest w porządku”.

Jeśli więc dziś świat wydaje się zbyt głośny, a przyszłość zbyt wymagająca, spróbuj na chwilę zatrzymać się dokładnie tam, gdzie jesteś. Nie po to, by coś zmieniać, ale by zauważyć. Między jednym oddechem a drugim. W tej przestrzeni, która zawsze jest dostępna.

To tam mieszka szczęście. I nie musisz na nie zasługiwać bardziej, niż już zasługujesz.

MoodSense - moodsense.pl

Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!

Udostępnij znajomym:

Dołącz do nas