Blog - Najpierw bądź domem dla Siebie!

To nie jest tekst, który się tylko czyta. To tekst, do którego się wraca — w chwilach zmęczenia, zwątpienia i cichego bólu, którego nikt nie widzi. Jeśli kiedykolwiek byłeś dla siebie surowszy niż dla całego świata, ten esej jest dla ciebie.
Naucz się dobroci dla siebie. Nie tej głośnej, wystawnej, podszytej hasłami. Tej cichej. Codziennej. Takiej, którą okazuje się komuś, kogo się naprawdę kocha. Bo prawda jest trudna do przyjęcia, ale wyzwalająca: najdłuższą relację w życiu masz z samym sobą. I jeśli w niej panuje chłód, żaden inny ogień nie ogrzeje cię na długo.
Nikt nas nie uczył, jak być dla siebie łagodnym. Uczono nas wytrzymałości, ambicji, zaciskania zębów. Mówiono: „dasz radę”, „nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”. A serce słuchało i uczyło się milczeć. Tak rodzi się wewnętrzny głód — nie uwagi, lecz zrozumienia.
Dobroć dla siebie zaczyna się tam, gdzie przestajesz się poprawiać jak niedokończony projekt. Gdzie pozwalasz sobie być człowiekiem, nie zadaniem do wykonania. To moment, w którym mówisz do siebie tak, jak mówiłaby do ciebie dobra, mądra babka: bez pośpiechu, bez pogardy, z ciepłem, które nie musi nic udowadniać.
Ciało pamięta każdą surowość. Każde „powinienem”, które było ponad siły. Każde „jeszcze tylko trochę”, które zamieniało się w „za długo”. Mięśnie, których nikt nie zapytał, czy mogą dźwigać więcej. Dobroć dla siebie to także słuchanie ciała, gdy mówi szeptem — zanim zacznie krzyczeć bólem.
Dusza też ma swoje blizny. Powstają wtedy, gdy zbyt długo nie wolno jej było czuć. Gdy radość uznawano za naiwność, a smutek za słabość. Tymczasem uczucia nie są przeszkodą w życiu — są drogowskazem. Dobroć dla siebie to zgoda na to, by czuć wszystko, bez natychmiastowego naprawiania.
Mądrość rodowa mówiła: „Nie bij chorego konia”. Dziś często bijemy samych siebie, gdy jesteśmy zmęczeni, zagubieni, poranieni. Mylimy dyscyplinę z okrucieństwem. A przecież prawdziwa siła zawsze miała w sobie miękkość. Drzewo, które się nie ugina, łamie się pierwsze.
Być dobrym dla siebie to umieć powiedzieć: „wystarczy na dziś”. To umieć odłożyć ciężar bez poczucia winy. To zgodzić się na odpoczynek, który nie musi być zasłużony. Odpoczynek nie jest nagrodą — jest potrzebą. Jak sen. Jak oddech.
Dobroć dla siebie nie oznacza rezygnacji z rozwoju. Oznacza rozwój bez przemocy. Z troską. Z uważnością. Tak jak podlewa się roślinę — nie krzykiem, lecz wodą i światłem. Nikt nigdy nie urósł od pogardy.
Są dni, kiedy jedyną formą dobroci jest przetrwanie. Wstać. Umyć twarz. Zjeść coś ciepłego. I to wystarczy. Mądrość nie mierzy wartości człowieka jego wydajnością. Mierzy ją zdolnością do powrotu do siebie — nawet na kolanach.
Najtrudniejsza dobroć to ta, którą okazuje się sobie po błędzie. Gdy wstyd mówi: „jesteś beznadziejny”, a ty odpowiadasz: „jestem człowiekiem”. Gdy nie odbierasz sobie prawa do miłości tylko dlatego, że coś poszło nie tak. To moment, w którym uzdrawia się coś bardzo starego.
Naucz się mówić do siebie po imieniu. Nie etykietą. Nie oceną. Po imieniu, które niesie historię, nie wyrok. Naucz się być dla siebie miejscem, do którego można wrócić, nawet gdy świat odrzuca.
Bo kiedy jesteś dobry dla siebie, coś się przestawia. Oddech staje się głębszy. Myśli wolniejsze. Ciało mniej napięte. Dusza przestaje się chować. I nagle odkrywasz, że dobroć nie osłabia — ona leczy.
Ten tekst nie ma zakończenia. Tak jak nauka dobroci dla siebie. To droga, do której się wraca. W chwilach siły i w chwilach upadku. I za każdym razem, gdy do niej wrócisz, będzie trochę łatwiej.
Bo kiedy nauczysz się dobroci dla siebie, stajesz się domem. A człowiek, który ma dom w sobie, już nigdy nie jest całkiem bezpieczny od bólu — ale jest bezpieczny od zagubienia.
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: