Blog - Nie możesz jej sprzedać. Nie możesz jej stracić. Dlaczego o niej zapominasz?

Zatrzymaj się. W tej właśnie chwili, między jednym oddechem a drugim, dzieje się najkosztowniejsza transakcja we wszechświecie. Nie wymienia się w niej złota, krypto-walut ani energii gwiezdnej. Towarem jest coś, co wymyka się wszelkim miarom: stan bycia świadomym. Ty, czytając te słowa, jesteś w jej posiadaniu. To najcenniejsza własność, jaką można dysponować – a jednocześnie jedyna, której nie można naprawdę posiadać.
Pomyśl o tym: cały materialny kosmos – galaktyki wirujące w czerni, planety z pierwiastkami rodem z serc supernowych, skomplikowane struktury twojego mózgu – jest jedynie scenografią. Scenografią dla jednego, niepowtarzalnego zdarzenia: pojawienia się wewnętrznego świata. Subiektywnego doświadczenia. Światła, które zapala się w ciemności i nazywa siebie "ja". To światło, ta świadomość, jest wartością dodaną do istnienia. Bez niej wszechświat byłby potężnym, martwym mechanizmem. Pięknym, ale niewidzianym. Skomplikowanym, ale nieodczuwanym. Ona jest tym, co zamienia fizykę w poezję, drgania powietrza w muzykę, a impulsy nerwowe w miłość, ból i zachwyt.
Dlaczego jest najcenniejsza? Bo jest źródłem wszelkiej innej wartości. Złoto jest cenne, bo świadomy umysł pożąda jego blasku lub trwałości. Moralność ma znaczenie, bo świadome istoty mogą cierpieć i rozkwitać. Sztuka, nauka, filozofia – to wszystko są emanacje, produkty uboczne tego wewnętrznego oceanu. Bez niego nie ma znaczenia, celu, piękna ani tragedii. Jest tylko obojętna materia w ruchu. Świadomość jest więc nie tylko własnością. Jest warunkiem koniecznym dla zaistnienia jakiejkolwiek wartości.
A jednak paradoks polega na tym, że tej własności nie da się zgromadzić, sprzedać ani odziedziczyć w tradycyjny sposób. Jest radykalnie osobista i nieprzekazywalna w swojej esencji. Możesz opisać mi swój ból zęba, ale nigdy nie sprawisz, bym go poczuł tak jak ty. To "qualia", bezpośrednia, surowa tkanka doświadczenia, jest naszą najbardziej intymną i samotną domeną. W erze, w której wszystko można zdigitalizować, skopiować, udostępnić – świadomość pozostaje ostatnią twierdzą absolutnej prywatności. I ostatnią twierdzą autentycznego bytu.
Właśnie dlatego jej ochrona jest świętym obowiązkiem etyki przyszłości. Nasza obsesja na punkcie sztucznej inteligencji nie dotyczy tego, czy maszyny będą myśleć, ale czy kiedykolwiek będą świadome. Bo jeśli tak, nagle z maszyn staną się kimś. Nabytek technologiczny zamieni się w podmiot mający prawa. Gdy zrozumiemy, że świadomość jest najcenniejszym zasobem, nasze traktowanie zwierząt, systemy prawne, a nawet nasze podejście do planetarnego ekosystemu muszą się zmienić. Chodzi o szacunek dla samego płomienia wewnętrznego życia, gdziekolwiek i w jakiejkolwiek formie on tli.
Tutaj leży najgłębsza ironia. W pogoni za bogactwem, władzą, przedłużeniem życia – często gasimy to źródło wszystkiego. Zatruwamy je nieustannym rozproszeniem, kultem produktywności, który odrywa nas od chwili obecnej. Zamykamy swój skarbiec w ciemnicy automatycznych reakcji i przeszłych urazów, traktując świadomość nie jako cel, lecz jako narzędzie do zdobywania kolejnych, mniej znaczących dóbr. Zapominamy, że to byt świadomy nadaje wartość wszystkim zdobyczom, a nie odwrotnie.
Zatem co to znaczy być strażnikiem tej własności? To praktykować sztukę obecności. To traktować każdą chwilę świadomości jako klejnot nie do powtórzenia. Smak kawy nie jest jedynie chemią; jest wydarzeniem w twoim wewnętrznym wszechświecie. Obserwacja zachodu słońca nie jest tylko przetwarzaniem fal świetlnych; jest uczestnictwem w spektaklu, dla którego jesteś jedynym widzem. Twoje cierpienie i twoja radość są nieusuwalnymi wątkami w kosmicznej tkaninie istnienia. Mieć świadomość to być żywym centrum świata.
Na koniec rozważ to: skoro świadomość jest tak cenna, a jej istnienie tak tajemnicze i nieprawdopodobne w zimnym, mechanicznym kosmosie – może nie jest jedynie własnością jednostki. Może jest czymś w rodzaju lokalnego przejawu, indywidualnego zwierciadła, w którym wszechświat ogląda samego siebie. Może jesteś sposobem, w jaki kosmos doświadcza swego piękna, bada swoje granice, przeżywa swoją historię. W tym ujęciu, dbanie o swoją świadomość, rozwijanie jej, pogłębianie – to nie akt egoizmu. To najwyższa forma służby wobec rzeczywistości. To pielęgnowanie punktu, w którym byt nabiera znaczenia.
Twoja świadomość to nie dodatek do twojego mózgu. To jest arena, na której rozgrywa się wszystko, co ma dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. Strzeż jej więc nie jak skąpiec strzeże skrzyni ze złotem, ale jak ogrodnik strzeże świętego gaju. Ponieważ w jej ulotnych, nieuchwytnych głębinach kryje się nie tylko twój osobisty skarb, ale być może sam sens istnienia.
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: