Blog - Odwilż serca – o powrocie do domu, który zawsze na Ciebie czekał

Gdy nikt nas niedostrzega

Czy zdarzyło Ci się kiedyś stać pośrodku własnego życia i tęsknić za nim, jak za utraconym lądem? Ten tekst jest dla Twojego serca – tego miejsca w Tobie, które być może od dawna milczy, chroniąc się przed chłodem. To opowieść o tym, że to, co nazywamy „uszkodzeniem”, jest w istocie dowodem na naszą wielką wolę przetrwania. Przeczytaj, by przypomnieć sobie drogę do domu.

Gdy słyszymy słowo „trauma”, instynktownie się kulimy. Wyobraźnia podsuwa nam obrazy wojen, wypadków, wielkich dramatów. Jednak Peter Levine, człowiek, który z niezwykłą czułością pochylał się nad ludzkim cierpieniem, nadał temu słowu inne znaczenie. Znaczenie cichsze, a przez to – o wiele bardziej poruszające.

Według niego, trauma to nie tylko blizna po uderzeniu. Trauma to pęknięcie więzi. To utrata świętego połączenia – z samym sobą, z naszymi bliskimi i z otaczającym nas światem.

To moment, w którym – aby przetrwać ból zbyt wielki na jedno serce – musieliśmy się wyłączyć. Jak dom, w którym gaśnie światło, by nie doszło do spięcia.

Cisza we własnym wnętrzu

To rozłączenie zaczyna się najbliżej. W nas. Czy znasz to uczucie, gdy ciało staje się tylko „pojazdem”? Gdy traktujesz je jak maszynę, która ma Cię dowieźć do pracy, posprzątać dom, wychować dzieci, ale nie słyszysz już jego cichego głosu?

To wielka samotność – mieszkać w ciele, z którym się nie rozmawia. Przestajemy czuć, gdzie mieszka w nas lęk, a gdzie radość. Ignorujemy zmęczenie, dopóki nie zwali nas z nóg. To nie jest Twoja wina. To mądrość Twojego organizmu. Kiedyś, w przeszłości, czucie było zbyt niebezpieczne. Więc nauczyłeś się nie czuć. Zamroziłeś swoje wnętrze, by przetrwać zimę. Ale cena jest wysoka – tracisz też dostęp do soczystości życia, do dreszczy wzruszenia, do głębokiego spokoju.

Szklana tafla między nami

Gdy tracimy siebie, trudno nam odnaleźć innych. Levine wskazuje, że trauma buduje niewidzialną szybę. Siedzisz przy niedzielnym obiedzie, słyszysz śmiech dzieci, czujesz dotyk dłoni partnera lub partnerki, a jednak... czujesz się, jakbyś był za mgłą.

To stan głębokiej tęsknoty. Twoje serce krzyczy: „Zauważcie mnie, jestem tutaj!”, ale Twoje ciało, pamiętając dawne zranienia, szepcze: „Nie podchodź, to niebezpieczne”.

Kochamy naszych bliskich, ale czasem nie potrafimy tej miłości przyjąć ani w pełni oddać. Jesteśmy jak jeże, które chcą ciepła, ale boją się ukłucia. I to też jest w porządku. To dowód na to, jak bardzo starałeś się chronić to, co w Tobie najdelikatniejsze.

Świat bez barw

Wreszcie – tracimy połączenie ze światem. Drzewa są tylko drewnem, niebo jest tylko tłem, a śpiew ptaków staje się hałasem. Świat przestaje być placem zabaw, a staje się polem minowym. Nasz wzrok zamiast szukać piękna, skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia. Żyjemy w ciągłym napięciu, w stanie wiecznego „bądź gotów”. To wyczerpujące. To życie na wdechu, bez możliwości zrobienia wydechu.

Zaproszenie do powrotu (Praktyka)

Jednak w tej diagnozie Levine’a kryje się najpiękniejsza obietnica. Skoro trauma jest utratą połączenia, to uzdrowienie jest po prostu powolnym, czułym powrotem.

Nie musisz tego robić siłą. Nie musisz „przepracowywać” wszystkiego naraz. Wystarczy mały gest, by dać ciału sygnał: „Już po wszystkim. Jesteś bezpieczny”.

Zatrzymaj się teraz, proszę, w tym miejscu tekstu. Nie czytaj dalej szybko. Podaruj sobie minutę. Chciałbym zaprosić Cię do najprostszego aktu odzyskiwania połączenia. To „Samobjęcie” – gest, który Peter Levine zaleca jako budowanie bezpiecznych granic własnego ciała.

  1. Usiądź wygodnie. Poczuj, jak krzesło lub fotel Cię podtrzymuje. Nie musisz trzymać się sam. Ziemia Cię trzyma.
  2. Prawa dłoń. Połóż ją delikatnie pod lewą pachą, obejmując się w poprzek klatki piersiowej. Poczuj ciepło dłoni na żebrach. Poczuj bicie serca.
  3. Lewa dłoń. Połóż ją na prawym ramieniu (barki).
  4. Zostań tak. Teraz obejmujesz samego siebie. Twoje dłonie tworzą zamknięty obwód. Tworzą „kontener”, bezpieczne naczynie dla Twoich uczuć.
  5. Poczuj. Skup się nie na myślach, ale na fizycznym odczuciu. Gdzie kończy się Twoje ciało, a zaczyna świat? Poczuj granice swojej skóry. Ściśnij się delikatnie, jakbyś mówił swojemu ciału: „Tu jestem. Trzymam Cię. Jesteś całością”.
  6. Oddech. Pozwól, by oddech sam wpłynął do brzucha i wypłynął, rozluźniając ramiona pod Twoją lewą dłonią.

Czy czujesz to subtelne przesunięcie? Tę odrobinę więcej spokoju? To jest właśnie to połączenie. To jest powrót prądu do domu.

Odwilż

Odzyskiwanie siebie to nie wyścig. To powolna odwilż. Kropla po kropli. Kiedy odzyskasz połączenie z ciałem, nagle spojrzenie w oczy żony czy męża stanie się głębsze. Dotyk dziecka przestanie drażnić, a zacznie karmić. A pewnego dnia wyjdziesz na spacer i zauważysz, jak niesamowicie zielone są liście po deszczu.

Jesteś stworzony do połączenia. Ta zdolność nigdy z Ciebie nie zniknęła. Była tylko uśpiona, czekając na ten moment, w którym bezpiecznie powiesz sobie: „Wróciłem”.


Jaki jest pierwszy, najmniejszy krok (np. zaparzenie herbaty z pełną uwagą, krótki spacer bez telefonu), który mógłbyś dziś zrobić dla siebie, aby pielęgnować to uczucie powrotu?

MoodSense - moodsense.pl

Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!

Udostępnij znajomym:

Dołącz do nas