Blog - Przedświąteczny chaos: Czyli jak grudzień próbuje nas wszystkich rozbawić do łez!

Drodzy czytelnicy, jeśli myślicie, że przedświąteczny nastrój to tylko rodzinne dramaty i kolejki po karpia – mylicie się! To globalny festiwal absurdu, w którym każdy, absolutnie każdy – czy ma pod choinką tłum krewnych, czy tylko Netflixa i kota – zostaje wciągnięty w wir komedii błędów. Obiecuję: ten felieton będzie tak zabawny, że będziecie chichotać głośniej niż dzwonki na saniach Mikołaja. Czytajcie do końca, bo gwarantuję – po tym tekście nawet samotny wieczór z pierogami nabierze smaku czystej radości!
Zaczyna się klasycznie: wchodzisz do sklepu po mleko, a wychodzisz z torbą pełną bombek, sztucznego śniegu i pierniczków w kształcie serca. Dlaczego serca? Bo promocja „kup 50, dostań migrenę gratis”. Lampki choinkowe atakują już w listopadzie – migoczą tak intensywnie, że sąsiad myśli, że otworzyłeś dyskotekę. Próbujesz uciec do domu? Tam czeka pudło z napisem „Ozdoby świąteczne – otwierać tylko z kieliszkiem”. Wyciągasz je, a w środku kabel jak po walce z wężem ogrodowym. Po godzinie walki choinka świeci na pół gwizdka: jedna strona jak Times Square, druga jak po blackoucie. Aplikacja na telefonie podpowiada: „Dodaj więcej światełek!”. Dodajesz. Teraz dom wygląda jak lądowisko dla UFO. Kot patrzy z politowaniem i myśli: „Ludzie są dziwni”.
A zakupy? To mistrzostwo świata w absurdzie! Kolejka do kasy wije się jak serpentyna. Przed tobą facet z wózkiem wypchanym po brzegi – liczy 38 paczek makowca, bo „dla rodziny”. Za tobą pani z jednym jogurtem, która komentuje na głos: „Ojej, jakie drogie te orzechy, w moim czasie...”. Kasjerka skanuje produkty z prędkością żółwia na emeryturze, a w tle Mariah Carey wyje „All I Want for Christmas” po raz tysięczny. Chcesz płakać, ale zamiast tego śmiejesz się histerycznie, bo właśnie zauważyłeś, że w twoim koszyku ląduje czekolada „Dla ukochanej osoby” – a ty jesteś singlem. No cóż, siebie też można kochać!
Pieczenie? Komedia roku! Przepis z TikToka: „Łatwe pierniki w 15 minut”. Po dwóch godzinach kuchnia przypomina pole bitwy po bitwie na mąkę. Pierniki wychodzą twarde jak beton – idealne na rzucanie w intruzów. Lukier spływa wszędzie, tylko nie na ciasteczka. Pies liże podłogę z entuzjazmem, a ty stoisz w kałuży cukru i myślisz: „To jest ten moment, kiedy żałuję, że nie zamówiłem cateringu”. Ale śmiejesz się, bo co innego pozostaje?
Teraz uwaga – samotni bohaterowie świąt! Wy myślicie, że macie łatwiej? Błąd! Wy musicie walczyć z wewnętrznym głosem: „A może jednak zaprosić kogoś na wigilię?”. Dzwonisz do kumpla: „Chodź na barszcz!”. On: „Nie mogę, jadę do rodziny”. Zostajesz sam z garnkiem barszczu wielkości jeziora. Ale hej – to jest wasz czas na prawdziwą zabawę! Ubierasz choinkę w samotności, ale za to po swojemu: bombki w kształcie butelek piwa marki Łomża, lampki w kolorze ulubionego serialu. Gotujesz wigilię dla jednego: 12 dań? Jasne – ale w wersji mini: jeden pieróg, jeden uszka, jeden karp (filet z Biedronki). Prezenty? Kupujesz sobie wszystko, co chcesz – nowy kontroler do gry, słuchawki, książkę. Pod choinką kartka: „Od Mikołaja dla najlepszej osoby na świecie – czyli dla mnie!”. A wieczorem? Netflix z „Home Alone”, pizza zamiast opłatka i zero pytań „A kiedy ślub?”. Samotne święta to luksusowa komedia – nikt nie kradnie ci ostatniego pieroga, nikt nie komentuje fryzury. Czysta radość!
A rodzinnym? Tam to już kabaret na pełnych obrotach. Ciocia przynosi sałatkę jarzynową wielkości basenu i pyta: „Ktoś chce dokładkę?”. Wujek włącza karaoke i morduje „Cichą noc” falsetem. Babcia opowiada, jak to kiedyś karp pływał w wannie trzy dni – „i patrzył na mnie błagalnie!”. A ty? Śmiejesz się do rozpuku, bo właśnie kuzyn otworzył prezent: skarpetki z napisem „Najlepszy wujek 2025”. On ma 19 lat i zero dzieci. Atmosfera gęstsza niż kompot z suszu, ale wszyscy wybuchają śmiechem.
Drodzy, czy samotni przy Netfliksie, czy w tłumie przy stole – przedświąteczny nastrój to jeden wielki żart losu. Pełen pośpiechu, splątanych lampek, twardych pierników i chwil, kiedy chcesz uciec na biegun północny. Ale właśnie za to go kochamy! Bo po całym tym chaosie przychodzi magia: śmiech, ciepło (nawet z mikrofalówki) i świadomość, że wszyscy jesteśmy w tym razem – jedni z rodziną, drudzy z samym sobą i psem czy kotem.
Jeśli dotrwaliście i wciąż się śmiejecie – misja wykonana! Podzielcie się tym tekstem z samotnym kumplem albo ciocią – gwarantuję salwy śmiechu. Wesołych, absurdalnie zabawnych Świąt! Niech grudzień was rozbawi do łez – tych ze szczęścia!
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: