Blog - Więcej niż kawa

Są miejsca, do których wchodzi się po napój. I są takie, do których wchodzi się po nastrój.
Howard Schultz, twórca kultury i wieloletni prezes sieci kawiarni Starbucks, od początku rozumiał, że kawiarnia nie musi być głośna, szybka ani efektywna w oczywisty sposób. Może być spokojna. Może być chwilą. Stanem, w który człowiek wchodzi na moment, by nie musieć nigdzie zmierzać.
Nastrój nie pojawia się nagle. Nie da się go narzucić. On powstaje powoli — z rzeczy małych i często niedostrzegalnych. Z miękkiego światła. Z zapachu kawy, który nie atakuje, lecz zaprasza. Z ciszy pomiędzy dźwiękami. Ze sposobu, w jaki filiżanka trafia na stół. Schultz nazywał Starbucks „trzecim miejscem” — przestrzenią pomiędzy domem a pracą. Miejscem, w którym można na chwilę zdjąć z siebie tempo dnia.
Dla osób, które tworzą własne, małe kawiarnie, to jedna z najważniejszych lekcji. Nastrój nie jest dodatkiem. Jest podstawą. Ludzie rzadko pamiętają szczegóły, ale długo pamiętają odczucie. To, czy było im tam dobrze. Czy mogli posiedzieć bez pośpiechu. Czy ktoś pozwolił im być.
Schultz wiedział też, że atmosfera miejsca zaczyna się od tych, którzy je tworzą. Jeśli ktoś za barem jest napięty, zmęczony, niewidoczny — przestrzeń to przejmuje. Jeśli czuje się spokojny i szanowany, kawiarnia zwalnia sama z siebie. W małych miejscach widać to wyraźnie. Właściciel nie steruje nastrojem. On w nim uczestniczy.
Jest również nastrój samej kawy. Nie jako produktu, lecz jako rytuału. Parzenie. Czekanie. Pierwszy łyk. Schultz rozumiał, że nie wszystko trzeba przyspieszać. Że dobra kawa nie tylko budzi, ale pozwala się zatrzymać. W małej kawiarni można ten moment ochronić. Nie skracać go. Nie upraszczać.
W tej filozofii nigdy nie chodziło o perfekcję. Chodziło o spójność. O to, by miejsce było prawdziwe. By nie udawało nastroju, lecz nim było. Ludzie szybko wyczuwają fałsz. Ale jeszcze szybciej rozpoznają autentyczność.
Mała kawiarnia nie musi konkurować skalą ani tempem. Może konkurować spokojem. Ciszą, w której dobrze się siedzi. Muzyką, która jest tłem, nie głosem. Obecnością, która nie domaga się uwagi.
Howard Schultz pokazał, że biznes może zaczynać się cicho. Od uważności. Od troski o człowieka. Starbucks stał się globalną marką, ale jego idea wyrastała z prostego założenia: ludzie chcą miejsc, w których mogą na chwilę odetchnąć.
A kawa?
Kawa jest tylko zaproszeniem.
Bo są miejsca, do których wraca się po smak.
I są takie, do których wraca się po spokój.
Po siebie.
MoodSense - moodsense.pl
Jeśli artykuł Ci się spodobał, będzie nam bardzo miło, jeśli udostępnisz go na swojej stronie lub prześlesz znajomym. A jeśli masz pytania, śmiało napisz do nas: kontakt@moodsense.pl – z przyjemnością odpowiemy! Jesteśmy wdzięczni za zainteresowanie i ciepło pozdrawiamy!
Udostępnij znajomym: